Pragnę także zaznaczyć, że KAŻDA ZAWARTA W TYM OPOWIADANIU INFORMACJA JEST FIKCJĄ I NIGDY NIE MIAŁA MIEJSCA.
Znów
wpadam do domu. Zrobiłam trening na siłowni, a teraz jestem strasznie
zmęczona… Trenowałam już jakieś 4 lata, więc nie wyglądałam źle, doszłam
do wymarzonej figury i teraz tylko ją utrzymywałam, szczególnie, że
chciałam się dostać na studia na AWF- ie.
Mieszkam w Szczecinie,
większość moich najbliższych mieszkała w oddalonej 80 km wsi. W
Golczkowie mieszkał mój chłopak- Paweł, był starszy ode mnie o trzy
lata, ale świetnie się dogadywaliśmy. Znaliśmy się praktycznie odkąd
byłam w drugiej klasie gimnazjum, wszystko zaczęło się od jego urodzin…
Moją przyjaciółką, która tam mieszka jest Ola. Przyjaźni się ze mną
oraz z Paweł, tylko, że z nim trochę dłużej, ponieważ są sąsiadami za
płotu.
Od jakiś 6 lat interesuję się sportem we wszelakiej postaci.
Szczególnie tenisem, biegami narciarskimi oraz skokami. Co roku
wyjeżdżam na narty na południe Polski. Swoją przyszłość chcę wiązać ze
sportem, za co już w szkole gimnazjalnej zostałam skrytykowana prze
koleżanki z klasy.
Marzę już o wakacjach nad ciepłym włoskim morzem,
lecz przede mną pierwsze egzaminy sprawnościowe na AWF we Wrocławiu:
bieg na 800 m oraz pływanie. Maturę zdałam bardzo dobrze, mama była ze
mnie bardzo dumna. Szczególnie dobrze poszła mi fizyka (co z tego, że
podstawowa). Planuję iść na studia na kierunek fizjoterapii, wstępnie
zostałam przyjęta, teraz tylko formalności oraz zaliczyć w miarę zajęcia
fizyczne. Za dwa dni czeka mnie wyjazd do Wrocławia. A dzisiaj
przyjedzie do mnie Paweł. On jeszcze nie wie nic o moim wyjeździe....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz