niedziela, 7 lipca 2013

prolog, czyli jak to wszystko się zaczyna

Pragnę także zaznaczyć, że KAŻDA ZAWARTA W TYM OPOWIADANIU INFORMACJA JEST FIKCJĄ I NIGDY NIE MIAŁA MIEJSCA.

Znów wpadam do domu. Zrobiłam trening na siłowni, a teraz jestem strasznie zmęczona… Trenowałam już jakieś 4 lata, więc nie wyglądałam źle, doszłam do wymarzonej figury i teraz tylko ją utrzymywałam, szczególnie, że chciałam się dostać na studia na AWF- ie.

Mieszkam w Szczecinie, większość moich najbliższych mieszkała w oddalonej 80 km wsi. W Golczkowie mieszkał mój chłopak- Paweł, był starszy ode mnie o trzy lata, ale świetnie się dogadywaliśmy. Znaliśmy się praktycznie odkąd byłam w drugiej klasie gimnazjum, wszystko zaczęło się od jego urodzin…

Moją przyjaciółką, która tam mieszka jest Ola. Przyjaźni się ze mną oraz z Paweł, tylko, że z nim trochę dłużej, ponieważ są sąsiadami za płotu.
Od jakiś 6 lat interesuję się sportem we wszelakiej postaci. Szczególnie tenisem, biegami narciarskimi oraz skokami. Co roku wyjeżdżam na narty na południe Polski. Swoją przyszłość chcę wiązać ze sportem, za co już w szkole gimnazjalnej zostałam skrytykowana prze koleżanki z klasy.

Marzę już o wakacjach nad ciepłym włoskim morzem, lecz przede mną pierwsze egzaminy sprawnościowe na AWF we Wrocławiu: bieg na 800 m oraz pływanie. Maturę zdałam bardzo dobrze, mama była ze mnie bardzo dumna. Szczególnie dobrze poszła mi fizyka (co z tego, że podstawowa). Planuję iść na studia na kierunek fizjoterapii, wstępnie zostałam przyjęta, teraz tylko formalności oraz zaliczyć w miarę zajęcia fizyczne. Za dwa dni czeka mnie wyjazd do Wrocławia. A dzisiaj przyjedzie do mnie Paweł. On jeszcze nie wie nic o moim wyjeździe....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz