piątek, 12 lipca 2013

rozdział piętnasty.

-Nie wiem, czy masz za co przepraszać, powiedziałaś przecież samą prawdę.
-Dobra, nie wygłupiaj się. Powiedziałam coś czego nie chciałam, jesteś moją przyjaciółką, znamy się już tyle lat, a ja Ci wyskakuję z takim tekstem.
-Ale Paweł to też Twój przyjaciel. Chciałaś go obronić.- uśmiechnęłam się łagodnie.
-Zgoda ? Nie mogłam wytrzymać w domu, musiałam przyjechać, szczególnie skoro wyjeżdżasz.
-Jasne, że zgoda. Będę za Tobą strasznie tęsknić. Pogadamy sobie chociaż trochę przez Skypa.
-Tak, a teraz opowiadaj, bo mnie zżera ciekawość. Z kim Ty się teraz spotykasz?- zapytała, a ja tylko na to czekałam.
-Okey, spotykam się z tenisistą, jest kochany, miły, ambitny i w ogóle. Jadę z nim dzisiaj do Łodzi, bo tam mieszka, potem jedziemy razem do Katowic, tam będą testy sprawnościowe, impreza i następnego dnia wyjazd do pięknej Hiszpanii.- rozmarzyłam się.
-O ja ! Jak Ci zazdroszczę, wyślij mi chociaż pocztówkę, na moją ścianę- puściła do mnie oczko.
-Dla Ciebie, z pewnością.- popatrzyłam na drzwi wejściowe i dostrzegłam w nich Jerzego. Od razu mnie zauważył. Podszedł do naszego stolika.
Jerzy:
Zobaczyłem Karolinę z jakąś dziewczyną. Ciekawe kto to. Poszedłem do stolika.
-Hej- pocałowałem Karolę.
-Cześć, to jest Ola, moja przyjaciółka- powiedziała, od razu się domyśliłem, że to jest ta dziewczyna, z którą ostatnio Karolina rozmawiała przez telefon.
-Ola- wyciągnęłam rękę w moją stronę.
-Jerzy- pocałowałem ją w dłoń. Uśmiechnęła się.- Jadłaś coś?- zapytałem Karoli. Pokiwała głową.- W takim razie ja pójdę sobie coś zamówić.
Wstałem i poszedłem do baru wybrać jakiś zestaw. Byłem strasznie głodny po porannym biegu. Zerknąłem na zegar. Za godzinę musimy wyjeżdżać.
Karola:
-No i jak? Co o nim powiesz?- musiałam się jej o to zapytać.
-Hmm, strasznie wysoki- zaczęła się śmiać- wydaje się być dobrym facetem. Sorry, że spytam, ale spaliście już ze sobą?- znacząco ruszyła brwiami. Tym razem ja nie wytrzymałam i zaczęłam się strasznie śmiać.
-Mhm- pokazałam jej język.
-No, no, no. Moja kochana, nie pochwaliłaś mi się? Jak tak mogłaś?!
-Czasu nie było- puściłam oczko, bo zbliżał się do nas Jerzyk.
-Dobra, to ja już pójdę- Ola wstała.
-Poczekaj odprowadzę Cię, zaraz wracam kochanie.
Poszłyśmy razem do drzwi, wyszłyśmy na dwór. Olcia zadzwoniła po taksówkę, bo musiała jeszcze pojechać do centrum na jakieś spotkanie. Przytuliłyśmy się. Nie chciałam jej wypuszczać z uścisku, bo wiedziałam, że spotkamy się może dopiero za miesiąc albo i nawet później. Myślę, że czuła to samo.
-Będę za Tobą tęsknić- szepnęła mi do ucha. Poczułam jak łza spływa mi po policzku.
-Ja też , nawet nie wiesz jak bardzo.
Płakałyśmy teraz obie.
-Będziemy w kontakcie, obiecuję Ci.- powiedziała- mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa z Jerzym, ale jeżeli on Cię skrzywdzi to będzie miał ze mną do czynienia- uśmiechnęłyśmy się na te słowa, bo byłyśmy pewne, że każda z nas wskoczy za drugą w ogień. Ta przyjaźń jest, była i będzie prawdziwa oraz wieczna.
W tym momencie podjechała taksówka. Padłyśmy sobie po raz ostatni w ramiona i cmoknęłyśmy przyjacielsko w policzek. Wsiadła do samochodu, pomachałam jej jeszcze i poczekałam jak odjedzie. Wróciłam do restauracji i usiadałam obok Jurka, który właśnie skończył swój posiłek. Widział, że płakałam, ale nic nie powiedział. Złapał mnie za rękę, poszliśmy zapłacić i wróciliśmy do pokoju. Zebraliśmy rzeczy, dopakowałam to co wyrzuciłam rano z torby i byliśmy gotowi. Teraz przed nami tylko kilkanaście godzin w podróży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz