Przyłożyłam głowę do poduszki i momentalnie zasnęłam. Obudziły mnie
wibracje telefonu. Nie wiedziałam, która godzina, po omacku znalazłam na
szafce telefon. Była 3 rano, dostałam sms’a od Olci. Napisała, że chce
mnie przeprosić i że dzisiaj przyjeżdża. Nie odpisałam jej, iż byłam
nie przytomna. Wstałam, poszłam do kuchni i napiłam się wody. Znów w
pewnym momencie zakręciło mi się w głowie. Cholera! Co się dzieje ? Jak
wrócę z Hiszpanii pójdę do lekarza, to nie może tak być.
Wróciłam do
łóżka. Przewalałam się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Ciągle myślałam o
tym wszystkim co wydarzyło się w ciągu tego zwariowanego tygodnia.
Przecież to nie mogła być prawda. Dzisiaj wyjazd do Łodzi. Matko, czy
jego rodzice mnie zaakceptują ? Tego nie wiem, nie jestem żadnym
ideałem, nie gram w tenisa ani w siatkówkę… Te myśli ciągle krążyły mi
po głowie, leżałam ta dobrą godzinę. Nie wiem o której zasnęłam
ponownie. Obudził mnie Jerzy, który wstawał na poranną przebieżkę.
-Hej- uśmiechnęłam się do niego.
-Oj, przepraszam nie chciałem Cię obudzić- pocałował mnie- idę
pobiegać, potem przyjdę, zjemy i pojedziemy, daleka droga przed nami.
-Pa- wyszedł, a ja padłam na łóżko i dalej spałam. Obudziłam się jakoś o
dziesiątej. Jerzego nadal nie było, wstałam, poszłam do łazienki.
Wyglądałam, ugh… szkoda gadać. Zmoczyłam twarz zimną wodą, wytarłam w
ręcznik. Wróciłam do pokoju, poszukałam w walizce swoich ulubionych
pastelowych spodenek i niebieskiej koszuli. Ubrałam się i tradycyjnie
już zamówiłam kawę do pokoju. Odebrałam ją, pachnącą i gorącą. Wyszłam
na balkon. Było mi tak przyjemnie. W tym momencie jak na złość zadzwonił
telefon. Ola.
-Tak?
-Masz ochotę na spotkanie?- zapytała.
-Nie mogę, wyjeżdżam dzisiaj do Łodzi.
-Ale może wpadnę do Ciebie do domu, proszę , chociaż na chwilę-
nalegała. Ja również chciałam się z nią spotkać, wyjaśnić sobie wszystko
w cztery oczy.- To co będę za godzinę ?
-Nie, nie, nie ma mnie w domu, jestem w hotelu.
-Jak to, wyprowadziłaś się ?
-U Jerzego, dzisiaj wyjeżdżamy, jeżeli hmm…- zastanowiłam się- to wpadnij do Pajoramy, spotkamy się w hotelowej kawiarni.
- Oki, zaraz będę.
-Czekam.
Wysłałam Jerzemu sms’a, że jestem w restauracji i zeszłam na parter,
zamykając pokój. Zamówiłam sobie zestaw śniadaniowy i zajęłam stolik na
zewnątrz, ciesząc się z widoków i słońca. Rozkoszowałam się tym, gdy
przyszedł kelner z moim omletem i sokiem. Kiedy już kończyłam jeść,
zobaczyłam Olę wchodzącą do kawiarni, rozglądała się, szukając mnie.
Pomachałam do niej, podeszła bliżej, a ja nie mogłam uwierzyć własnym
oczom. Wyglądała oszałamiająco.
Ubrała krótkie dżinsowe spodenki i
żółtą koszulkę na szerokich ramiączkach. Jej ciemne włosy, tym razem
były pofalowane, a oczy które zazwyczaj były nie pomalowane, dzisiaj
powalały swoją tajemniczością.
Przywitała się ze mną, po chwil
podeszła kelnerka, przyjęła zamówienie i miałyśmy czas swobodnie
porozmawiać. Na początku rozmawiałyśmy o najnowszych wydarzeniach w
Golczkowie, czyli powiedzmy sobie szczerze plotkowałyśmy. Potem przeszła
do gorszych tematów.
-Słuchaj, chciałam Cię przeprosić, za to co ostatnio powiedziałam…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz