piątek, 12 lipca 2013

rozdział dziewiąty.

Akurat podjechała winda. Niewiele myśląc podbiegałam do niego, zobaczyłam te oczy, które kochałam od lat. Stanęłam naprzeciwko niego twarzą w twarz. Byłam wściekła, zdenerwowana, a z oczu leciały mi łzy. Wzięłam zamach i uderzyłam go w twarz. Po mojej ręce został tylko czerwony ślad. Paweł stał bez słowa, był totalnie zaskoczony. Pobiegłam do windy i czym prędzej zamknęłam drzwi. W głowie miałam jego twarz, nie spodziewał się mnie tutaj.
Nie mogłam teraz pomóc Michałowi, nie byłam w stanie. Próbowałam ukryć łzy, wysiadłam z windy. Pobiegłam do szatni, zabrałam wszystkie rzeczy i uciekając z siłowni, rzuciłam Michałowi krótkie: Nie mogę, wybacz, cześć. Jeszcze zdążyłam usłyszeć: co się stało?. Nie odpowiedziałam. Gdy wyszłam już z galerii, usłyszałam telefon. Rzuciłam okiem na wyświetlacz. To Paweł… Odrzuć.
Otwórz oczy już za późno,
nie szukaj mnie na próżno.
Teraz tylko tracisz swój czas.
Czy tak wiele wymagałam
ślepo w miłość zaplątana…
Wybrałam numer do Jerzego. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć.
- Halo?
- Cześć, przyjedziesz po mnie pod Kaskadę?- mój głos nie był zbyt pewny, powoli się łamał.
-Coś się stało?- zmartwił się.
-Powiem Ci jak przyjedziesz- czułam jak kolejna łza spływa mi po policzku.
-Dobra, będę za jakieś 10 minut.
-Pa.- teraz już płakałam, czułam tą cholerną bezsilność. Miałam ochotę się upić, zapomnieć. Usiadłam na ławce, zastanawiałam się, jak on mógł mi to zrobić, takie świństwo. Po wszystkich, ale nie po nim, nie spodziewałam się. Był ze mną i z nią jednocześnie. Jednej i drugie wyznawał miłość. Tylko z jedną różnicą, ja byłam zabawką, ona wiedziała o mnie i o wszystkim, ja nie. Ciekawe ile udawał. Dwa lata razem, planowaliśmy wspólne życie po moich studiach. Wszystko posypało się w ciągu tych kilku sekund, jak domek z kart i to przez niego! Kochałam go, z resztą nadal go kocham, po mimo tego co zrobił przed chwilą, to chore… Z moich rozmyślań wyrwał mnie Michał, zostawił klienta i wybiegł za mną, zachował się jak prawdziwy przyjaciel.
-Karola, co się stało, mi możesz powiedzieć.
-Paweł- nie mogłam tego dłużej dusić w sobie, zapłakana wtuliłam się w niego. Nigdy tego nie robiłam, ale teraz potrzebowałam tego, chciałam się choć przez chwilę czuć bezpieczna, tak jak niegdyś w ramionach Pawła.
-Co Ci zrobił Paweł?
-On… On mnie zdradził, zdradza. Ściskał się z jakąś…
-Gdzie on jest? Zaraz z nim pogadam…
-Nie wiem, Michał, nie wiem… Ale nie chcę żeby mu się coś stało.- Zobaczyłam, że Jerzy przyjechał i idzie w nasza stronę. Odsunęłam się od Michała.
JERZY:
Widziałem, że obejmuje ją jakiś facet, powoli byłem wkurzony, a może raczej zazdrosny ? Na początku myślałem, że to ten jej Paweł, lecz gdy byłem już bliżej, zobaczyłem, że to inny mężczyzna niż ten którego widziałem na zdjęciu u niej w pokoju.
- Cześć, jestem Michał, trener Karoliny- nieznajomy podał mi rękę.
-Jerzy- uścisnąłem dłoń- co się stało?
-Coś z Pawłem.
-Okej
- Ja lecę, bo mam klienta. Cześć- pobiegł do galerii.
Podszedłem do Karoliny, przytuliłem ją, wiem, że tego teraz potrzebowała. Czułem jak cała się trzęsie ze zdenerwowania. Była w złym stanie psychicznym. Postanowiłem ją zabrać ze sobą. Wziąłem jej torbę na ramię, a ją objąłem w pasie i pomogłem wstać. Poszliśmy do taksówki, którą przyjechałem. Podałem kierowcy adres mojego hotelu. Całą drogę siedzieliśmy w milczeniu z tyłu, w tle grało radio. Ona wtuliła się we mnie, z zamkniętymi oczami, z których wciąż kapały łzy. Wytarłem je dłonią. Niechciałem o nic pytać, stwierdziłem, że powie mi we właściwym momencie. Dojechaliśmy, szybko zaprowadziłem ją do recepcji, ponieważ powoli zaczynało padać, a dokładniej to lać. Posadziłem na sofie w holu i poszedłem zapłacić. Spieszyłem się, podbiegłem do niej i zaniosłem do mojego apartamentu. Gdy ją niosłem czułem jej zapach, ten który oczarowywał mnie od naszego pierwszego spotkania w parku. Była taka delikatna…
Tak, teraz byłem tego pewien, kocham ją! Nie chciałem się wcześniej do tego przyznać, ale to jest ode mnie silniejsze. Kochałem ją od naszego pocałunku na łące. Położyłem ją na łóżku i przykryłem kocem, zasnęła. W tym czasie wyszedłem do kuchni, wstawiłem wodę na herbatę i zadzwoniłem do Kima z prośbą o odwołanie porannego treningu, przedstawiłem mu sytuację i o dziwo się zgodził.
Zauważyłem pewną rzecz w charakterze Karoliny, z pozoru udawała silną kobietę, a w środku skrywała się delikatna, wrażliwa i przejmująca się każdym słowem osóbka. Wróciłem do pokoju, usiadłem obok na łóżku i głaskałem jej włosy. W śnie była spokojna, bezpieczna. Posiedziałem chwilkę i poszedłem pod prysznic…
KAROLA:
Obudziłam się w jakimś obcym pokoju, okryłam się kocem. Powoli przypominałam sobie co się stało. Domyśliłam się, że Jerzy zabrał mnie do hotelu i teraz bierze prysznic. Wstałam, znalazłam lustro, przejrzałam się, wyglądałam strasznie… Znalazłam swoją torbę przy łóżku. Wygrzebałam kosmetyczkę i szybko zmyłam z twarzy resztki makijażu. Poszłam do kuchni, ponieważ byłam bardzo spragniona. Gdy weszłam do kuchni, na blacie stały herbaty, jeszcze gorące. Usiadłam na kanapie, podkuliłam nogi i czekałam na mojego wybawiciela, popijając herbatę. Rozmyślałam o tym co się wydarzyło. Napisałam do mamy sms’a, że jestem u koleżanki i wszystko w porządku.
Wiedziałam co zrobię ze swoim życiem, nie pozwolę, by zdrada załamała mój świat. Czułam, że tam na łące, jakieś uczucie zrodziło się pomiędzy mną a Jerzym, nie wiedziałam, czy to już miłość czy może tylko zauroczenie…
Wyszedł z łazienki, podeszłam do niego. Był w samych spodniach dresowych, bez koszulki, bez loga sponsora. Był normalnym mężczyzną. Takim, którego powoli kochałam. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję. Szepnął mi do ucha:
-Kocham Cię, bardzo mocno- widziałam błysk w oku- nie mogę tego dłużej ukrywać. Myślę o Tobie codziennie, a dzisiejsze wydarzenie tylko mi uświadomiło to co czuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz