piątek, 12 lipca 2013

rozdział szesnasty.

Większość jazdy przespałam, nie pomogła nawet przerwa na kawę. Wypiłam ją i po godzinie znów spałam, Jerzy nawet nie miał serca mnie budzić. Otworzyłam oczy dopiero w Łodzi, czyli spałam jakieś 3 prawie 4 godziny. Teraz czekała mnie chyba najbardziej stresująca część całego dnia. Miałam się spotkać z rodzicami Jerzyka. Czułam ten niewiarygodny ścisk w żołądku. Zawsze tak miałam jak się stresowałam. Jerzy wysiadł z samochodu i zaczął wyjmować nasze walizki z bagażnika. Wyjęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne i założyłam je na nos.
W Łodzi pogoda była piękna, świeciło słońce, wiał lekki, delikatny wiaterek. Staliśmy na podjeździe przed garażem. Jego dom był oszałamiający. Mały, skromny, ale miał w sobie coś takiego, że nie mogłam oderwać od niego wzroku. Podeszłam do Jerzego i zajęłam się wyciąganiem swoich bagaży.
-Ej, co Ty robisz? Zostaw, ja zabiorę- złapał mnie w pasie.
-Przecież dam radę- popatrzyłam na niego.
-Wiem, że dasz, ale nie musisz mi udowadniać. Boisz się spotkania, prawda?- zapytał, czuł to.
-Troszeczkę- uśmiechnęłam się słabo.- Dobra miejmy to już za sobą- złapałam go za rękę.- To co idziemy?
-Jeżeli chcesz
-Tak…- w tym momencie, wstrzymałam głos. Z domu wyszła energiczna brunetka. Jedyne co zdążyłam pomyśleć- pewnie to jego mama, pani Ania.
-No chodźcie już, obiad wam stygnie!- pogoniła nas.
-Mamo to jest Karola, Karola to moja mama- przedstawił mnie Jerzy.
-Bardzo mi miło panią poznać- powiedziałam na początek.
-Mi również, słyszałam o Tobie trochę. Proszę, nie jestem Pani- Ania- podałyśmy sobie dłonie.
-Mam nadzieję, że same dobre rzeczy
-Nic innego- zaśmiał się Jurek.
-Już szybko, do domu, ojciec czeka- powiedziała i ruszyła przed nami. Szliśmy parę kroków za nią. Mogliśmy zamienić słówko przed wejściem.
-I jak?- zapytał.
-Fajnie, pozytywną masz mamę- uśmiechnęłam się.
-Poczekaj aż poznasz tatę.
-Nie mogę się doczekać- lekko uniosłam kąciki ust.
Weszliśmy do przedpokoju, Jerzy postawił nasze walizki i pokazał mi łazienkę, gdy ja poszłam się lekko ogarnąć, tenisista przywitał się ze swoim ojcem. Stęsknili się za sobą.
Wyciągnęłam cień z kosmetyczki i tusz grafitowy, szybko nałożyłam cień na powieki, potem wytuszowałam rzęsy. Teraz pomimo zmęczenia wyglądałam jak człowiek.Puściłam oczko do swojego odbicia w lustrze, umyłam ręce i poczułam jak burczy mi w brzuchu. Mam nadzieję, że będzie coś na obiad, pomyślałam.
Wyszłam z łazienki i od razu natknęłam się na Jurka.
-Idziemy? Obiad stygnie- złapał mnie za rękę.
-Tak, powiem Ci coś w tajemnicy- popatrzył na mnie poważnie- jestem strasznie głodna- zaczęłam się śmiać.
-Ale mnie nastraszyłaś- sam już się śmiał.
Weszliśmy do salonu połączonego z jadalnią, na stole stała zastawa. W tym momencie podszedł do mnie tata Jerzego.
-Witam u nas. Jerzy Senior- podał mi rękę.
-Karolina Kroska- nie czułam żadnego skrępowania.
-Zapraszam do stołu- zawołała Ania.
-Idziemy- powiedział Senior- chodźcie, bo Anka się zdenerwuje.
Usiedliśmy wszyscy przy stole. Jedliśmy, rozmawiając o sporcie. Tata Jerzego na zmianę z mamą opowiadali mi o ich czasach w siatkówce. Oczywiście Jurek myślał, że oni mnie zanudzają, ale ja bardzo chciałam tego wszystkiego posłuchać. To było bardzo interesujące, od zawsze chciałam poznać jak to wygląda od wewnątrz.
Później pomogłam Ani posprzątać po jedzeniu. Jeszcze w kuchni usłyszałam kilka ciekawych anegdot z życia siatkarek. Polubiłyśmy się.
Potem Jerzy zabrał mnie do swojego pokoju. Poleżeliśmy jakąś godzinkę, a następnie tenisista chciał zabrać mnie na spacer. Ja jednak zaproponowałam, żeby pokazał mi trochę miasta.
Ubraliśmy buty, wyszliśmy na dwór. Słonko nadal mocno grzało, a my szczęśliwi szliśmy wzdłuż drogi. Rozmawialiśmy o najbliższym turnieju, o moich studiach, o nas.
-Jejku, Jerzy! Przecież ja nie mam się w co ubrać na tą imprezę w Katowicach.
-O no to mam pomysł!
-Dawaj.
-Wejdziemy tutaj, do centrum i może coś znajdziesz, co Ty na to?
_____________________________________________________________________________
bardzo liczę na wasze komentarze, najbliższy rozdział planuję dodać jutro wieczorkiem :)

2 komentarze:

  1. Dotarłam do końca i jestem pod wielkim wrażeniem. Bardzo się cieszę, że tu trafiłam i z największą przyjemnością komentuję ten rozdział, bo podczas czytania wczoraj i dziś najbardziej zależało mi na nadrobieniu zaległości i byciu na bieżąco z kolejnymi rozdziałami. Historia jest super! Karolina zawodzi się na jednym mężczyźnie, ale poznaje takiego, który jest dojrzalszy i pod każdym względem lepszy od tamtego. TO nie pozwala jej zwątpić w idee miłości, szczęścia, nie pozwala zwątpić w mężczyzn w ogóle. To jest piękne. Jerzy opiekuje się nią, poświęca jej swój czas, zakochuje się w niej coraz bardziej z każdym dniem. I czy Karolina nie jest w ciąży? :D
    Pozdrawiam ♥
    [sen-bez-snu]

    OdpowiedzUsuń
  2. tego to ja już Ci nie zdradzę, ponieważ sama nawet nie wiem :) cieszę się, że nadrobiłaś, tak jak mówię, myślę jak dodać do tego opowiadania skoki narciarskie :) recenzję mi napisałaś jak ta lala :D

    dziękuję, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń