piątek, 12 lipca 2013

rozdział trzynasty.

Gdy już się od siebie odsunęliśmy, żeby złapać oddech, zaczęłam płakać. Płakałam z bezsilności, nie wiem co mam zrobić… Nienawidzę go, ale jednocześnie nadal go kocham.
-Może ja już pójdę- powiedział.
-Poczekaj zejdę z Tobą na dół. Tylko się lekko ogarnę.- Wytarłam oczy, nałożyłam trochę pudru, żeby nie było widać moich zapłakanych oczu. Wyszliśmy z pokoju, zamknęłam drzwi. Przytulił mnie i szepnął na ucho: Pamiętaj, kocham Cię, jestem gotowy poczekać, bo wiem ile straciłem.
Zeszliśmy na dół.
-Ja już idę, dowidzenia pani Kasiu- podał rękę mojemu tacie i Jerzemu. Wyszedł. Kamień spadł mi z serca, chociaż miałam ciągle w pamięci to co zdarzyło się w pokoju. Usiadłam przy stole obok Jerzego i zbierałam myśli, aby zapytać się rodziców o wyjazd do Łodzi.
-Mogę wyjechać z Jurkiem do Łodzi ?-zapytałam bez owijania w bawełnę.
- Ale jak to ? A testy ?- zapytał tata.
-Wyjechalibyśmy jutro do Łodzi, pobyli przez dwa dni i pojechali do Katowic- wyjaśnił Jerzy.
-A potem pojechałabym z Nim do Hiszpanii na turniej- rodzice patrzyli na nas i nie odzywali się, jeszcze nie wiedzieli, że nie jestem z Pawłem.- Mamo, tato…
-Spotykamy się- przerwał mi Janowicz. Mama nie mogła w to uwierzyć.
-Ale przecież Ty jesteś z Pawłem…- powiedziała zaskoczona.
-Nie, nie jestem, nie chcę o tym mówić, po prostu zerwał ze mną- nagięłam prawdę.
- Moje gratulację, witaj- powiedział mój tata, wyraźnie zadowolony, ponieważ do zawsze nie tolerował Pawła. Twierdził, że zasługuję na kogoś lepszego.
-To co Wy na to z tym wyjazdem?- zapytałam.
-Karolina, jesteś dorosła, dobrze wiesz co możesz robić.
-To znaczy, że się zgadzasz ?
-Mhm.- podeszłam do niej i przytuliłam się. Szepnęłam dziękuję.  Jurek był zadowolony. Zjedliśmy po kawałku ciasta. Poszliśmy do mojego pokoju po walizki, posiedzieliśmy chwilę u mnie w pokoju i zeszliśmy na dół.
Zaczęłam żegnać się z rodzicami. Mama płakała, ja z resztą też, tacie zaszklił się oczy. Pierwszy raz wyjeżdżam sama na tak długo i tak daleko. Jerzy stał cierpliwie i obserwował nasze czułości. Na samym końcu, gdy po raz kolejny przytulałam się z mamą, mój tata podszedł do Jurka i szepnął mu coś na ucho, potem podali sobie ręce i udawali jakby nic się nie stało. Byłam strasznie ciekawa co sobie szeptali. Wzięłam torbę z laptopem i swoją torebkę, pogłaskałam psa i zaczęliśmy wychodzić. Jejku, już tęskniłam za domem. Jerzy załadował moją walizkę do bagażnika i wsiadł do taksówki. Pomachaliśmy moim rodzicom. Poczułam jak łza spływa mi po policzku. Muszę być silna. Całą drogę przegadałam z Jerzym o meczu.
Wpadliśmy do pokoju szczęśliwi i jedno po drugim poszliśmy pod prysznic. Ja w tym czasie zamówiłam kolację do pokoju. Cieszyłam się, że jesteśmy razem, że wygrał mecz i rodzice zgodzili się na wyjazd, czuję, iż zaczynam nowy rozdział w swoim życiu. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.
Z moich rozmyślań wyrwało mnie wyjście Jerzego z łazienki. Byłam oczarowana jego umięśnionym brzuchem, miałam na tym punkcie ogromnego hopla. Zjedliśmy kolacje, potem pooglądaliśmy telewizję, wywiad z Jurkiem. Jakoś o 23 stwierdziłam, że pójdę spać, zaraz za mną poszedł Jerzyk. Zanim jednak się położyłam musiałam zadać mu jedno pytanie.
-Co Ci powiedział mój tata ?- zapytałam.
-Hmm, tajemnica- puścił mi oczko.
- No powiedz- zrobiłam słodkie oczka.
-No dobrze. Kazał mi się Tobą jak najlepiej zaopiekować, zadowolona?
-Tak…- w tym momencie poczułam jak kręci mi się w głowie. Szybko usiadłam na łóżku.
-Co Ci jest? Jesteś strasznie blada.- zmartwił się.
-Nie nic mi nie jest, to pewnie z tego zmęczenia. Położę się już. Dobranoc- pocałowałam go.
-Słodkich snów, Kochanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz