niedziela, 14 lipca 2013
rozdział siedemnasty.
Witajcie na moim nowym blogu :) Ten rozdział dedykuję Agnieszce <3
Zapraszam na mojego twittera, gdzie będziecie na bieżąco @carollaxcountry !
____________________________________________________________________
Weszliśmy do łódzkiej Manufaktury. Na całe szczęście było mało ludzi, bo obawiałam się, że zaraz go ktoś rozpozna, a później zleci się chmara ludzi... Rozumiałam, że jest sławny i rozpoznawalny, niby mi to nie przeszkadzało, ale czasami chciałam mieć go tylko dla siebie.
-No to co? Szukamy sukienki ?- zapytał.
-Tak, jasne, po to tu przyszliśmy.- rozglądnęłam się w poszukiwaniu jakiegoś sklepu z eleganckimi rzeczami. Dostrzegłam Zarę, ale to zbyt drogi jak dla mnie sklep. Jedynie kiedyś, na wycieczce wakacyjnej, kupiłam sobie sweterek.
-Idziemy tam?- wskazał głową w tym samym kierunku co wcześniej patrzałam.
-Nie, to za drogi dla mnie sklep, nie na moje finanse.- uśmiechnęłam się słabo. Szkoda, że nie pomyślałam o tym wcześniej, jeszcze w Szczecinie. Poszłabym sobie wtedy do mojego ulubionego, w miarę taniego sklepu z dobrą odzieżą. Zaczęliśmy się przechadzać po centrum. Mijaliśmy kolejne sklepy, lecz ciągle nie potrafiłam nic dla siebie znaleźć. Po pewnym czasie usiedliśmy w kawiarence na przeciwko Zary. Gdy tenisista poszedł złożyć zamówienie, ja dostrzegłam na wystawie piękną sukienkę, tak zwaną małą czarną.
- Proszę, to twoja mocha- postawił przede mną kubek parującej kawy, podanej z bitą śmietaną. Sam usiadł na przeciwko przy okazji zasłaniając mi wystawę. Popatrzyłam się w jego oczy. Zastanawiałam się, dlaczego one mnie tak hipnotyzują, dlaczego jest w nich tyle tajemniczości...
- Dlaczego ciągle patrzysz w tamtą stronę?- zapytał, wyrywając mnie z zamyślenia.
-Obróć się, widzisz tą czarną sukienkę w Zarze?- pokiwał głową- jest piękna, jest boska...
-Wypij kawę, to pójdziemy i sobie przymierzysz. Chociaż, wiem, że będzie na Ciebie idealna.- pocałował mnie w czoło. Uwielbiałam, gdy robił to znienacka. Upiłam łyka kawy, a na moich ustach zostało troszkę bitej śmietany.
-Pokaż mi się tutaj.- obróciłam twarz w jego stronę, a on pocałował mnie pod pretekstem usunięcia słodkości z moich ust... Zastanawiałam się, dlaczego Pawła nie było stać na takie czułe gesty, może nie był zbyt dojrzały? Tego już się chyba nie dowiem, nie chcę do tego wracać, teraz jest Jerzy.
Wyjadłam łyżeczką pozostałości bardzo kalorycznego produktu i powoli wypijałam moją kawę. Rozmawialiśmy, śmialiśmy, było tak fajnie...
-Choć już, bo nam ten twój sklep zamkną- złapał mnie za rękę.
-Ale mi tak dobrzeee- wyciągnęłam się na krześle.
-Bo zaraz będę zmuszony zanieść Cię do tego sklepu...
-Grozisz czy obiecujesz?- zapytałam prowokująco. On nie zwracając uwagi na innych ludzi, podniósł mnie z krzesła i ruszył w stronę sklepu.
-Puść mnie wariacie!
-Nieee, chciałaś to masz, sama się o to prosiłaś- uśmiechnął się.
-Ludzie na nas patrzą- już wiedziałam, że teraz na pewno ktoś go rozpozna.
-No to co, niech zobaczą, że nam ze sobą jest dobrze.
Doszliśmy do Zary, dopiero wtedy mnie puścił. Znalazłam na wieszaku tą czarną sukienkę i ruszyłam do przymierzalni. Ubrałam sukienkę i wyszłam.
-I jak, Jurek? Podoba Ci się?
-Nie ważne jaka sukienka, ważne kto ją ma na sobie.- puścił do mnie oczko, wstał i poszedł do jednej z półek.
-Możesz przymierzyć tą?
-Mogę, zaraz będę.- weszłam z powrotem, oglądnęłam sukienkę. Wow, jego gust mnie zaskoczył. Założyłam. Pasowała idealnie...
-No, no, jestem pod wrażeniem, że pasuje! Bierzesz ją i to bez gadania.
-Okej, ale chcę jeszcze sobie pooglądać.- chodziłam i oglądałam ciuchy. Niektóre były po prostu boskie. Nagle natknęłam się na kolejną sukienkę.Wzięłam, nie musiałam przymierzać, widziałam, że jest na pewno dobra.
-Idziemy do kasy.- zabrałam z rąk Jerzyka czarną sukienkę.
Podeszłam do ekspedientki i podałam dwie rzeczy.
-Razem będzie 298 złotych.
Sięgnęłam do torebki po portfel... Nim go wyciągnęłam, Jurek podał pani swoją kartę.
-Co Ty robisz?- zapytałam, lekko zdenerwowana.
-Płacę, jak widać.- kasjerka podała mu kartę i torbę z zakupami.
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Bo Cię kocham? Chodź idziemy do domu.
-Jak ja mam Ci się za to odwdzięczyć?
-Przyjdzie i na to pora- pokazał mi język.
Wolnym krokiem wyszliśmy na powietrze. Było przyjemnie ciepło. Chciałam tą pogodę zatrzymać na zawsze. Tą chwilę również. Złapałam go za rękę i powolnym krokiem ruszyliśmy do domu...
_________________________________________________________________
jak wam się podoba nowy, pozytywny rozdział ? proszę o komentarze :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dziękuuuję♥
OdpowiedzUsuńI podoba mi się. On wychodzi naprzeciw jej potrzebom, ona chce zostać słodko niezależna, ale miłość przysłania jej świat i przez to Karola jest zdolna wiele rzeczy Jurkowi wybaczyć. Tym bardziej, jeśli te rzeczy zrobione są z miłości do niej, to już zupełnie inna, całkiem wspaniała sprawa :D
W końcu Paweł znika ze sceny, jego niewygodna postać usuwa się w cień i mogą zaznać odrobiny spokoju, cieszyć się swoim towarzystwem. Jest miło, będzie jeszcze lepiej jak sądzę :D Ale wizja sukienki dla Jurka dalej siedzi mi w głowie :*
Pozdrawiam!♥
haha kupimy mu ! ;D dziękuję !
UsuńMyślisz, że Pawełek się tak szybko podda ? ;>
Szczerze mówiąc nie sądzę, bo samo to, że do rodziców startuje jest podejrzane. Ale chwilowo dobrze, że go nie ma :3
Usuńa no chyba, że :p
UsuńJaki przyjemny, słodki rozdział! Oni są w sobie zakochani po uszy, aż miło jest o nich czytać :) Te wszystkie miłosne gesty... ach rozmarzyłam się *_* Oboje są przykładem naprawdę uroczej pary. Nic tylko brać z nich przykład :D Wenki kochana ;**
OdpowiedzUsuńhahaha tak, to jest wyjątkowo słodki rozdział, tak wyszło :) jakby tak każda para taka była to .... <333
Usuńczkam na rozdział u Ciebie ;*
Z nowym rozdziałem u mnie będzie gorzej chyba, że nagle dostanę przypływ weny w co wątpię :(
Usuńnieeeee :( ;c
Usuń